27 marca 2012

Recenzja "IMAGO"

Zachęcamy Was do lektury recenzji płyty "IMAGO", której dokonał  Ulth.



Na najnowszy album ARTROSIS, fani musieli czekać wiele lat. Wielu także wątpiło w jego powstanie, w końcu ileż można?! Cierpliwość została jednak nagrodzona. Powrót Macieja Niedzielskiego, znów skierował zespół na dobre tory i idealnie wpisał się w muzyczną wizję Medeah.

Na samym początku podróży, wita nas "Arche" - instrumental, który wprowadza nas do świata IMAGO. I od razu zaskakuje. Tak właśnie zaczyna się wielki powrót ARTROSIS.
"Nie tamta już" stał się singlem promującym album. Zyskał mnóstwo pozytywnych komentarzy w sieci i wzbudził słuszne posądzenia o powrót w świat "elektroniki". Bardzo wymowny tekst, bezkompromisowy marszowy rytm, uderzenia automatu i zaskakujące, spokojniejsze zakończenie.
Kolejny utwór to "Za wszystko - nic". Rozwijąjący się klimat, brzmieniowe smaczki, schizofrenia i cierpienie w tle. W refrenie zostajemy porwani wokalem Medeah. To jeden z najlepszych utworów ARTROSIS w historii.
"Już tylko śnij" w poprzednim wcieleniu był rockową balladą i w takiej formie znali go fani przez ładnych parę lat. Dopiero Maciej, doprawił go porządną dawką klawiszy, która jeszcze bardziej uwydatnia jego sens,
wzrusza i nie da zapomnieć o małej Hani, której to utwór jest poświęcony.
"Moje niebo" to opowieść o miłości, takiej o którą tak trudno w dzisiejszym świecie. Pełne oddanie, tęsknota. Powtarzające się słowa: "bądź przy mnie tu ..." unoszą. To jeden z najpiękniejszych momentów na IMAGO.
Kolejna piosenka - "Chcę znów tam być" zbudowana jest wokół klawiszowego motywu. Medeah zaskakuje wokalem, sposób śpiewania każe posądzać o podwójne znaczenie słów. Zakończenie mogłoby stanowić osobny, interesujący kawałek.
I nadszedł czas na tytułowe "Imago". Bardzo rozbudowany, intensywna i powtarzająca sie cały czas wokaliza, kontrastuje z "właściwym" głosem, który niesie w sobie cały bukiet emocji. Czyżby to następca "Samuela", jak twierdziła w wywiadach Medeah? Jak najbardziej!
Powstała na podstawie filmu "Czarny łabędź", "Doskonała" bardziej uwydatnia gitarową stronę albumu. Regularne uderzenia perkusji i potężny przekaz słowny z typowym dla ARTROSIS, klimatycznym zakończeniem, które daje elektronika.
Stęskniliście się za spokojem, chcecie więcej gitarowych solówek? Oto znane z poprzednich lat "Tysiąc prawd" - piosenka o samotności ale i o sile, wyzwoleniu uczuć. Zyskała bardziej dopracowane brzmienie, porusza jeszcze mocniej.
Zbliżamy się do końca drogi. Nie wszystko wygląda kolorowo, gdy dotyka nas "Fatalne przeznaczenie", któremu poddaje się bohaterka utworu. Nostalgia i najzwyczajniej w świecie, piękna linia melodyczna z wyraźną gitarą.
"Panta Rhei" jest idealnym zakończeniem IMAGO i zarazem wywołuje natychmiastową tęsknotę za więcej! Opowiada o przemijaniu, o tym że wszystko płynie - nie możemy zatrzymać przemijania. Mocny beat, który w remiksie "rządziłby" mrocznymi parkietami oraz hipnotyzujące i zarazem energiczne głosy Medeah i Igi, znakomicie się uzupełniają, to wznosi ten utwór na wyżyny i już nie wyobrażam sobie seta koncertowego bez niego.
To jest właśnie to wcielenie ARTROSIS, które kocham - poszukujące,eksperymentujące ze swym brzmieniem, nie dające się zaszufladkować.Mieć tylko nadzieję, że kolejna płyta już niebawem!

1 komentarz: